niedziela, 20 października 2013

Mam masę przyzwyczajeń.

do parzonej co rano kawy
do zapachu skoszonej trawy
do głośnego milczenia w złości
do niewysłanych wiadomości
do niesparowanych skarpetek w szufladzie

do twoich włosów w nieładzie
do poddania się wódki łykom
do chleba z masłem i papryką
do syndromu sztokholmskiego
do kocham cię ze wszystkim i bez czegoś
do rany na wkroś i na wylot
do tego że mruczysz jak kot
do zadzwonię do ciebie by sprawdzić czy śpisz

do niepotrzebnie się martwisz
do zabierania mi frytki z talerza
do zastanawiania się do czego ten świat zmierza
do pstryczka w nos na pożegnanie
do czarnego bluesa o czwartej nad ranem
do weź zostań moją żoną

do gdy moje oczy w tobie toną
do jajek z pomidorami
do tego że każde wspomnienie mnie rani
do trzydniowego zarostu

do od ciebie ścisłego postu
do twojej nieobecności
do poczucia potrzebności
do podzielności na dwa
do 'twoja koszula znów po podłodze się wala'
do ust słodkiej wilgotności
do wiecznej do ciebie słabości
do uniesienia pod niebo
do wcale nie chcę tego
do wspólnych zdjęć
do z moim sercem spięć
do dreszczy na całym ciele

do dreszczy na całym ciele
do pogniecionej sukienki
do poduszki zamiast twojej ręki
do braku zaufania
do bezgranicznego zaufania
do twojej szczoteczki na zlewie
do tak po prostu do ciebie
do piwo na wieczór jedno
do cierpienia które trafiło w sedno
do mnie
do życia na nie
do nieopuszczonej deski w łazience
do pęka mi bez ciebie serce
do ciał jedności
do dzień dobry bez przyszłości
do szczęścia
do nieszczęścia

Mam masę przyzwyczajeń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz